Vietnam: Ho Chi Minh City - Cu Chi tunnels - Ben Tre and Mekong Delta


To już ponad miesiąc od naszej wizyty w Wietnamie. W końcu udało mi się złożyć post z wyselekcjonowanymi zdjęciami i nagraniami.
Po Japonii, Wietnam, był naszą drugą destynacją (następną jest Korea Południowa, i w międzyczasie wciąż Japonia, w końcu nie uczę się japońskiego na marne!), więc gdy znalazłam tanie loty do Ho Chi Minh, zabukowaliśmy je bez chwili wahania. Na początku, chcieliśmy oczywiście zobaczyć WSZYSTKO. Mam na myśli Południowy i Północny Wietnam, Kambodżę oraz jakąś miłą wyspę na moment relaksu. Niestety, 10 dni ograniczyło nas do południowej części i jednej wysepki jedynie. Pamiętając naszą dwutygodniową podróż po Japonii, gdzie niemal każdej nocy spaliśmy w innej części kraju, tym razem postawiliśmy na nieco mniej intesywne spędzenie czasu. Maj to również początk pory deszczowej w Wietnamie, dlatego przemieszczanie się w tym okresie podczas burz, ulewnych deszczy przy temperaturze powyżej 35 stopni, nie było moim wymarzonym planem. Przed wylotem słyszałam rady, że południe Wietnamu jest totalnie nudne i będziemy żałować, że nie odwiedziliśmy Hanoi. Teraz, zupełnie szczerze, mogę polecić południe i zdementować te idiotyczne przekonania. W ciągu 10 dni zdołaliśmy odkryć naprawdę świetne miejsca w okolicy Ho Chi Minh i kilka z nich przedstawię Wam już dziś.

It's been over a month since our trip to Vietnam. I'm still trying to put the YouTube video together so if you're interested in that part of Asia, stay tuned. After Japan, Vietnam was next on our 'places to go' list (the next one is South Korea and then Japan over and over again. It's not like I'm learning Japanese for nothing!) so when I found pretty cheap flight to Ho Chi Minh, we booked it without any hesitation. At first, we wanted to see everything, South and North and Cambodia plus some cute island as a cherry on top - however it was only 10 days in Vietnam and remembering well how exhausting was our first trip to Japan when each day we were spending in a different part of the country, we've decided to take it easy. May is a rainy season in Vietnam so considering the temperature as high as 35 degrees with violent storms through the day it was much more relaxed when we didn't have to travel a lot with heavy suitcases and rucksacks. I heard some opinions that the south of Vietnam is completely boring and we're missing out on not going to Hanoi. Trust me, it's not true! During these 10 days we've managed to discover a lot of amazing spots near Ho Chi Minh City which I'm going to tell you about.



Nasze pierwsze mieszkanie wynajętę jak zawsze przez airbnb nie miało okien i po raz pierwszy w życiu cieszyłam się z takiego obrotu sprawy. Było ono zlokalizowane tuż przy głównej ulicy ( 15 minut spacerem od Ben Thanh Market, którego nie polecam :D), więc okna tym razem dostarczyłyby nam więcej rozczarowania niż czarujących widoków. Mimo, ze nie miało okien, to wciąż było najlepszym schronieniem przed wszechobecną wilgocią i gorącem. Na dole serwowano wietnamskie bagietki i kawę, my natomiast delektowaliśmy się jogurtami matcha i ...wodą. Ceny w Wietnamie są zaskakująco niskie, więc jeśli nie chcecie przemieszczać się lokalnymi autobusami, używajcie UBERa! Aplikacja działa nawet lepiej niż w Londynie, toteż my przejażdżki urządzaliśmy sobie dość często (biorąc pod uwagę, że podróż do miejsca oddalonego o 15 min kosztowała w okolicach 2 zł). W Wietnamie jest również dostępna opcja UBER skuter, ja niestety miałam problem z przechodzeniem przez ulicę (co jest według mnie nie lada wyczynem w Ho Chi Minh czy Hanoi) właśnie ze względu na wszechobecne skutery, więc pozostaliśmy przy opcji samochodowej.

Our first airbnb flat was a great little shelter with no windows. Who would have thought that for the first time in my life I will really appreciate the no-window apartment. The reason why, is because when it gets really hot and humid, you just want to hide from it. Having an air-conditioning is essential but having a window on a street in that tiny little cute flat would have been a disaster. Plus, we were only using it for sleeping and eating matcha yogurts in the morning. Prices in Vietnam are extremely cheap, if you get the fear of crossing the streets (like I did as a result of crazy little motorbikes which I had no idea how to get through among) or if you don't like buses, get an UBER. The service is much better than in London and for a 15 min journey you may pay as litte as 50 p.














Pierwszym celem były tunele Cu Chi. Ponad 200 km ręcznie wykopanych tuneli, umożliwiających życie i walkę podczas wojny z Amerykanami. Z Ho Chi Minh City dostać się można tam samochodem/autobusem bądź łódką. My wybraliśmy trasę wodną. Podróż była znacznie krótsza i jestem niemal pewna, że przyjemniejsza (biorąc pod uwagę pogodę, widoki i prowiant, który mieliśmy zapewniony przez cały czas trwania naszej 'wycieczki'). Tę atrakcję zabukowaliśy przez Trip Advisor. Zapłaciliśmy nieco ponad £60 za osobę, lecz mając zapewnione całodzienne wyżywienie, przewodnika, wstęp do tuneli, podróż motorówką i prywatnego kierowcę, który odwoził każdego z osoba pod dom/hotel - nie jest to wygórowana cena.
Tunele są absolutnie warte wizyty. Byliśmy mile zaskoczeni tym, z jaką otwartością nasza przewodniczka opowiadała o szczegółach wojny. Wietnam jest w końcu wciąż komunistycznym państwem. Oprócz historii, mnóstwa okrutnych pułapek zastawionych na wroga, mieliśmy okazję spróbować tapioki oraz zobaczyć w jaki sposób robiony jest papier ryżowy. Ed zgłaszał się jako ochotnik do odwiedzenia wszystkich możliwych tuneli, niezależnie od tego czy kryły się tam pająki czy inne dziwne stworzenia. Jako, że dwa razy złapała nas tropikalna ulewa, ja odpuściłam sobie te podziemne przyjemności. Na koniec prócz obfitego obiadu (również w ulewie:D) mogliśmy wypróbować autentyczną broń palną z tamtego okresu - Ed wybrał AK- 47.

The first planned destination was a trip to Cu Chi tunnels, over 200 km Vietnamese tunnels from the war with USA. If you ever want to do that being in Ho Chi Minh I'd recommend getting a speedboat just like we did. After researching many different options (most of them was just travelling by car or tour-bus, for over two hours, totally boring) we've found a speedboat trip straight to the tunnels. It took us 1,5 h to get there and was absolutely fun. The tunnels themselves are really worth visiting, even if you're not into a war theme. Vietnam is still a communist country so we were quite surprised how much information our tour guide was able to provide. Everyone is allowed to get inside the tunnels, I could't do that but Ed was always first to volunteer. You also have a chance to fire a real gun (Ed has chosen AK-47), I was too scared it will pull out my shoulder. All soaking wet as it's started heavily pouring just when we got to the gun section.
Apart from all the cruel traps we were fed with tapioca and we were also shown how to make a rice paper. They served us a pretty good lunch in the end, a shame it's started pouring again so it wasn't the most convenient condition for eating (considering the lunch was taking place outside :D).

















Następny dzień niósł za sobą więcej atrakcji, zaplanowany ponownnie przez Trip Advisor (i nie jest to post sponsorowany!). Tym razem było jednak mniej 'luksusowo'. Nasza przygoda zaczynała się w Ben Tre, 90 km od Ho Chi Minh. Dojechać tam musieliśmy we własnym zakresie. Zdecydowaliśmy się na podróż autobusem. Szczęśliwie, autobus był w pełni klimatyzowany, wyposażony w WI-FI, a po 30 minutach jazdy, każdy z pasażerów otrzymał butelkę wody. Podróż trwała niecałe 3 godziny,następnie przesiadaliśmy się do małego busika, w którym podróżowaliśmy razem z żywymi, gdaczącymi kurczakami :D Ten odcinek trwał zalednie kilka minut, wysiedliśmy tuż w punkcie spotkania z Dino i naszym przewodnikiem. Piękny słoneczny dzień, którym nam się trafił, był idealny na rejs po delcie Mekongu.

The next day was going to be even more fun! This itinerary was booked trough Trip Advisor as well (and it's not a sponsored post!) so after having a long research we decided to go for a trip with Dino. And that was our best day in Vietnam! If I could go there once again, I'd definitely extended our stay in Ben Tre. To get to Ben Tre from Ho Chi Minh we had to take a local bus (3h in a fully air conditioned bus and with a bottle of water provided! Much better service than in London, so the journey has only added up more fun even though I expected it to be long, hot and exhausting.) Afterwards we had to change and get into a small shuttle, with real noisy chickens sitting in a basket just behind us :D After no more than 8 minutes we were at our meeting point in Ben Tre where we were greeted by Dino and his friend who took us to our private boat. The day was sunny and hot so 'cruising' on Mekong delta couldn't happen on a better weather.












Nasz przewodnik był świetny, opowiadał mnóstwo ciekawostek i zabawnych anegdot dotyczących rejonu. Czym są kokosy wodne i dlaczego wietnamskie łódki mają namalowane z przodu wielkie, groźne oczy? Można to zapewne wygooglować, ale otrzymanie tych informacji ze źródłą, dostracza najwiarygodniejszych szczegółów.

Our guide was extremely friendly and very informative. What are water coconuts for or how do they catch prawns? Why do Vietnamese boats have big eyes painted at the front? You could probably google it but knowing it from the source will always provide you the best stories.













Przemieszczanie się głównym strumieniem przez dłuższy czas może stać się nieco monotonne, prawdziwa przygoda i widoki rodem z Księgi Dżungli, zaczynają się, gdy odbijamy w węższe odgałęzienie rzeki. Otoczeni palmami odbijającymi się w niewzburzonej tafli wody, skierowaliśmy się ku fabryce kokosów. Dokładniej, fabryce cukierków kokosowych, które były jednymi z najpyszniejszych spróbowanych przeze mnie słodyczy (a ja za cukierkami nie przepadam!). Zakupione dwie paczki zostały wchłonięte w oka mgnieniu tuż po powrocie z Wietnamu. Zresztą, zobaczcie sami na załączonym video.

Being on a main stream of Mekong Delta is fine for a while but may get boring, the most interesting parts are when you turn into tighter ones, and you get surrounded by palm trees reflecting beautifully in a calm water. At the first glance Mekong seems very dirty but the thick grey color is caused by the mud. That's why I guess we were still seeing people swimming/washing themselves and their clothes in the water. Always very happy and kind!
The first stop was a coconut factory where they make various stuff out of coconuts: delicious sweets, coconut alcohol and many more.




Po wizycie w fabryce, czekała nas przejażdżka tuk-tukiem. Wszystko było świetne, dopóki nie zorientowałam się, że ponad nami jest mnóstwo dziwnych rur(?) i trzeba było być nieco bardziej uważnym (w tym odstawić telefon), by dosłownie, nie stracić głowy.Tuk -tuk podwiózł nas pod domową restaurację, gdzie mieliśmy chwilę przerwy na degustację wody ze świeżych kokosów.

Another entertainment after the factory was tuk-tuk ride. Pretty rough and whilst starring at my phone most of the time to record a bit of it I've almost hit a pipe on the road above us a few times. That was the point I decided to limit my phone usage and just enjoy being careful at the same time :)



Następnym punktem było przebycie 15 km na rowerach. I była to moja najlepsza wycieczka rowerowa w życiu! Pomijając fakt, że w okolicy grasowały jadowite węże (jednego nawet mieliśmy okazję spotkać, przemieszczał się pod mostem, który przekraczaliśmy). Otoczeni bananowcami, wszechobecnymi kokosami, pięknymi palmami i mnóstwem innych roślin, o których nigdy wcześniej nie śniłam - było wprost idealnie.

Cycling around Ben Tre was marvelous. I've never had a more beautiful bike ride. Crossing little open bridges, surrounded by exotic plants and fruits, friendly people and sun. What's more, I knew that after the ride I'll get a huge real Vietnamese lunch so on one hand I really wanted to cycle for our lunch asap but on the other hand I knew that when this ends we will probably never experience this place and ride again. It was such a great moment I didn't even mind mosquitoes anymore.



Po rowerowej wycieczce, czekał nas prawdziwy wietnamski obiad. W międzyczasie odwiedziliśmy jeszcze miejsce, w którym wytwarzano maty oraz słomiane torby (jedną z nich kupiłam i na pewno widzieliście ją u mnie już nie raz) i wielkiego leżącego Buddę. 80% Wietnamczyków wyznaje Buddyzm, a temu wielkiemu Buddzie składane są dary (w postaci jedzenia). Muzyka na filmie była autenczycznie odtwarzana w jednym z okolicznych domów :D

We were lucky enough to spot a huge snake in the water (luckily he hasn't spotted us) and coming to an end we've stopped by a big white Buddha sculpture which was looking breathtaking with the palms and beautiful sunlight on it. Admiring it was interrupted by an odd sounds (we've heard it before in Cu Tu tunnels before every heavy rain), probably cicadas and apparently we had 15 minutes to get to the safe place and eat the lunch I've been waiting for, as that sounds means it will probably be raining soon. Fortunately for us, this time it was a false alarm and our lunch just like the rest of the trip took place without any rain! Don't rely on cicadas :D



Kiedy w końcu dotarliśmy na obiad, pysznościom nie było końca. Najpierw przyniesiono nam groźnie wyglądającą rybę i pokazano jak przygotować z niej małe zawiniątka w papierze ryżowym. Następnie dostaliśmy pyszną zupę, która smakiem przypominała naszą polską zupę marchewkową. Po rybie przyszedł czas na ryż, fasolki, sajgonki i deser. Sprawili nam niezłą ucztę, po 15 km przejażdżce, idealny dziesięciodaniowy posiłek :D

The lunch was our best meal we had in Vietnam, as it tasted like a homemade food. We were brought a huge weird looking fish, rice papers and a soup. Later on we've received some rice and beans. Ended up with a dessert. The fish and rice paper were to make ourselves spring rolls. We were first shown how to do that so later Ed was providing me ready to eat rolls full of freshly fried fish.









Po obiedzie nadszedł moment, którego obawiałam się najbardziej. Łódź wiosłowa. Po spotkaniu z wężem, fakt, że przez kilka minut będziemy tak blisko tafli wody, nieco mnie przestraszył. Jednak okazało się, że była to najlepsza część tej wycieczki! Nawet nie wiecie ile frajdy może dać płynięcię taką łódką wśród palm. Widok z tej perspektywy jest jeszcze piękniejszy. Mnie wciaż interesowały te wspomniane wyżej kokosy wodne i co kryło się pomiędzy drzewami. Nie dostrzegłam co prawda krokodyli, ale bylo kilka bliskich spotkań z mnóstwem dziwnych kaczek. Co do krokodyli, nie ma ich w tych rejonach od czasów wojny. A te duże namalowane oczy na łodziach, miały służyć ówczesnemu odstraszaniu ich.

After lunch, there was a part coming I was the most scared of. The rowing boat. After seeing a snake in the water, being so close to it on a rather shallow boat where you've got to keep the balance without any safe vest, it was something I wasn't most happy about. But, it appeared to be the best part of the trip. With The water so calm, no other people but us, palms all around and a beautiful sun. All these factors made that 15 minutes boat trip unforgettable and I truly advise to do that when you're around Ho Chi Minh! That Jungle book feeling will be difficult to replace with something better in a long way.







Kiedy wróciliśmy do centrum Ben Tre, nasz przewodnik pokazał nam tamtejszy market i wypiliśmy wspólnie pyszną wietnamską lemoniadę w oczekiwaniu na autobus powrotny do Ho Chi Minh. Dołączył do nas również twórca tej wycieczki, DinHo, który pochwalił się znajomością zarówno polskiej jak i szkockiej piłki nożnej :D Dowiedzieliśmy się również, że Wietnamczycy na północy nie są tak serdeczni jak tu na południu i że to świetny wybór, rozpoczęcie zwiedzania od tego rejonu! Jeśli chcielibyście wybrać się na taką eskapadę będąc w pobliżu, oto LINK.

Once we came back to Ben Tre town, our tour guide showed us around and waited with us having a delicious Vietnamese lemonade, till our bus to Ho Chi Minh arrived. During that time, he and DinHo told us about how does life in Ben Tre look like. We found out they both have been living in there all their lives, Dino's home was where we were having our delicious lunch! We also got to know that people from the North of Vietnam are not too friendly, so it's much better starting your journey from the South :D And I must say, these two guys were extremely nice and knew everything about Polish and Scottish football teams!