ŻONO MOJA, SERCE MOJE! TY PRZYWDZIEWAJ SCHLUDNE STROJE



Jak powinna wyglądać żona XXI wieku? Jaka jest geneza powstawania żon? Czy umiejętność prażenia kukurydzy ma wpływ na przeobrażenie? Te i inne pytania z upływem lat nastu przyszłe żony powinny zacząć sobie zadawać.

Prawdziwym koneserem żon był Kazimierz Wielki. Cztery żony jednocześnie, to nie lada wyczyn nawet w XIV wieku. Niestety, nie mamy możliwości zapytania Kazimierza o modowy styl dominujący wśród żon. Prawdopodobnie preferowały długie koszule, na które zakładano zapaski tworzące spódnice. Mogły również przywdziewać odpowiednik męskiego kabata. Odzienie to, wśród ubrań kobiecych było dopasowaną u góry powłóczystą suknią z bardzo wąskimi rękawami i obniżonym stanem. Dla każdej amatorki królewicza, bądź królewskiego stylu mam niesamowity rarytas. Skrupulatnie wyszukane kreacje na wzór tych z opisu w postaci sukiennych odpowiedników zastanych w wieku XXI! Tak oto mam Givenchy Fall 2012. Magia skóry, czerni oraz ozdobnych wzorów. Taka żona jednak, nadaje się bardziej na leśne rytuały w Blair ,niźli sobotni wypad do restauracji.





Przechodząc dalej natrafiamy na ideał piękna lat pięćdziesiątych – Audrey Hepburn. Ślicznotka ta była żoną dwukrotnie! Nie wiadomo, czy to za sprawą naturalnego uroku, czy chodziło może o klasę i szyk? Muza Huberta de Givenchy wyglądała olśniewająco w długiej czarnej sukni podczas „Śniadania u Tiffanny’ego”. Przykładna żona XXI wieku z delikatną grzywką i perłami już od pierwszego posiłku jadać skora nie tylko kawior, a jajecznicę, wykazując przy tym swoje niezmanierowanie.




Pragnę wyrazić swoje spostrzeżenie, iż nie każdą przeobrażaną stać na projekty od Givenchy. Dlatego właśnie powstały sieciówki czy internetowe sklepy nie tylko dla żon. ASOS w swojej ofercie nadskakuje nam powłóczystymi kreacjami. Przy doborze odpowiednich akcesoriów i dumnej sylwetki możemy prezentować się nienagannie niczym żona, a zarazem księżniczka naszych czasów Kate Middleton! Minimalistyczne zestawienia ubrań od drogich projektantów połączone z fatałaszkami z sieciówek sprawiły, że ta słynna kobieta zamężna otrzymała status najlepiej ubranej według Vanity Fair.
Trudno nie zauważyć, że czas ucieka, a nadchodząca jesień niesie za sobą zimę. Zimą zaś niektóre żony zamieniają się w mroŻONKI. Do mroŻON należy między innymi noszenie odzień ciepłych zwanych futrami. Dawkę ogrzewającego włosia i pluszu zafundowali nam już w tym roku tacy kreatorzy jak Rick Owens czy Sarah Burton w imieniu Alexandra McQuuena. Rick skłania się również ku długim sukniom!


Prawdziwa żona prócz schludności, skromności, futra, eleganckiej sukni w butach na obcasie winna chadzać. Idealne szpilki Louboutin nie są niestety w zasięgu każdej przechodzącej przemianę. A przyznać trzeba, że ewolucja stanie się kompletna tylko za sprawą szpilek. To dzięki nim duży odsetek kobiet wychodzi wraz ze swoimi stopami za mąż lub sprawia wrażenie zamążwyszłej. Stąpajac po tym gŻONskim terenie spieszę z pomocą! Warto zabawić się w obuwniczego Szerlocka i wyruszyć na poszukiwania tańszych odpowiedników dzieł Christiana. Substytutem mogą być te klasyczne buty marki ZARA.





Kolor żony. As czerwienny już od małego budził we mnie poważanie i wywoływał eleganckie skojarzenia. Król i królowa w otoczenia asa kier zyskiwali na wartości. Chociaż gra w tysiąca nie była grą modową, to uzurpuję sobie prawo do stwierdzenia, że czerwień to nie tylko kolor uczuć skrajnych, lecz również barwa żony. Dowodami na to mogą być dorobki artystyczne wielu piosenkarzy lat teraźniejszych. Pieśni, które powstały ku czci czerwonych sukienek, nie tylko na terenie Polski, ale i za granicą. Hymn Bartka Waglewskiego funkcjonującego pod pseudonimem F.I.S.Z. rozsławił czerwoną kreację do tego stopnia, że każda chciała żoną być (przeważnie jego). Bardziej romantyczną wersję zainspirowaną fatałaszkiem w kolorze czerwieni zafundował nam jeszcze przed moimi narodzinami Chris de Burgh. Słynnna Lady in Red czyli Dama w Czerwieni zapierała mu dech w piersiach i z pewnością chciał ją poślubić.
Istotny jest fakt, że czerwona sukienka musi posiadać klasę tak samo jak przyszła żona decydująca się na dany ubiór.
Transformacja w żonę to coś więcej niż zmiana z różowej wojowniczki w jedną z Power Rangers. W wieku lat szesnastu jesteśmy obrażone. Czasami taka obrażoność zostaje nam ponad dwudziestkę. Jednak przychodzi moment, gdy jako rzecze Nietzshe „nawet najbardziej pusty orzech pragnie by go wyłuskano”. Wtedy właśnie następuje wieloetapowa przemiana w żonę i miast moro kurteczek i elo-czapeczek przychodzi czas na szpilki, perły i schludne uczesania. Gdy już osiągniemy potencjalny „żonizm” należy dbać o swój wytworny styl. Bez zbędnego rozpieszczania i powrotów obrażonych! Wszak nie od dziś wiadomo, że lepiej by mąż sprezentował żonkila niż ŻON-KILKA.

9 comments:

  1. Aaaaach jak sie Ciebie niesamowicie czyta :-))))) RZADZISZ!!!!!

    ReplyDelete
  2. nie wiedziałem, że ślub bierzemy.

    ReplyDelete
  3. No ja zdecydowanie jestem za dostaniem żonkila niż by mój mąż miał żon-kilka hihi Super tekst, muszę sobie przeanalizować czy na pewno spełniam kryteria ŻÓNY hihi Buziaki

    ReplyDelete
  4. och jakże mi ulżyło, że do statusu ŻONY jeszcze mi trochę pozostało ;)

    ReplyDelete
  5. hahahha genialny tekst :D
    a tytuł mnie tak nakręcił ,że śpiewam sobie pod nosem to badziewie :D

    ReplyDelete
  6. Świetny blog i bardzo fajny tekst :) oczywiście dodaje do obserwowanych. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  7. świetna notka;) uwielbiam takie wpisy:) aż chce się czytać i czytać;) a sukienki z asosa są cudne;) J. może wspolna obserwacja?

    ReplyDelete
  8. Tekst jest mistrzowski!:) taka dogłębna analiza poŻONdania:) świetny pomysł, gratuluję:)

    ReplyDelete