naDZIEJE CZERNI



Potęga niekoloru zawładnęła paryskim domem mody, sztuką amerykańskiego reżysera oraz bykami w starożytnej Grecji. Niegdyś w radiach popularnością cieszył się koncert życzeń, w czasach teraźniejszych ja zaś preferuję koncert ży-czerń ( wcale nie udaję, że to z francuskiego). Co łączy Riccardo Tisci, Davida Lyncha i mitologicznego boga wody, Posejdona? Uprzedzam, że nie chodzi o trójząb.

Legenda głosi, że ubieranie czerni na znak żałoby oznacza przyjmowanie do świadomości faktu, iż dla ciała materialnego kiedyś nastanie koniec. Tu nasuwa się pytanie! Czy warto wiązać koniec z końcem, gdy wokół takie zatrważające perspektywy? Zgodnie z tym tokiem rozumowania materiał na męża dąży ku końcowi, materialistyczne podejście prowadzi nierzadko do wykończenia, nadzieja zatem w materiałach. Zwłaszcza tych w kolorze niekolorowym, tym który pochłania światłość, materiałach w czerni.
Czerń jest absencją pewnego rodzaju, wybrakowaniem i nieobecnością. Z punktu widzenia fizyka, którym nie jestem, kolor ten nie istnieje. Powodem zaiste nie jest ubytek w tęczy. Chociaż jest to niewątpliwym przeoczeniem ze strony twórców tego kolorowego zjawiska. Prawda o zieleniach, czerwieniach, żółciach i reszcie bandy ni krztyny nie trąci magią. Będę szczera, wesołe barwy są różnej długości falami świetlnymi. Czerń natomiast, po czarodziejsku lub po prostu z głodu, pochłania światło i inne rodzaje promieniowania. Zabierając tak wiele nie ofiarowuje niczego w zamian. Tak samo jak piekło i śmierć, z którymi zazwyczaj łączymy ten "niekolor".

Czerń fascynowała nawet bogów starożytnej Grecji. Niejaki Posejdon, bóg wody, życzył sobie by składano mu w ofierze czarne byki, ewentualnie konie. W Indiach zwierzaki te poświęcone były rzece Indus. Skąd powiązanie czerni z wodą? Wszystko co ma kształt przy świetle, wyzbywa się go w ciemnościach. Bezkształtna jest również woda, śmiem mniemać, że stąd takie skojarzenie.
Nie tylko starożytni najwyżsi lubowali się w czerni. Wybitne osobowości naszych czasów także nie kryją urzeczenia ciemnością.

Czerność widzę, czerność!

"Czerń jest zawsze elegancka. To najbardziej kompletny kolor, powstały z całej palety barw; ciemność, sensualność i romantyczność w jednym."


Istnieje taki ktoś, kto sprawił, że neogotyk zaczął kojarzyć mi się z czym więcej niż kostiumami nakładanymi na konstrukcje architektoniczne. CzaRnujący Włoch, z którym skusiłabym sie na zjedznie tony spaghetti. W 2005 nawet sam Riccardo Tisci nie przewidywał, że jego sensualna wersja czerni zawojuje świat mody. Ukończywszy London's Central Saint Martins, Riccardo pragnął rozwinąć swoją własną markę, wystawił nawet co nieco podczas jesiennego mediolańskiego tygodnia mody 2005/2006. Propozycję od Givenchy przyjął dlatego, że zera w kontarkcie pozwoliły uratować jego rodzinny dom oraz zapewniły mamie i siostrom dostatni żywot. "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle", Riccardo bab tych miał aż dziewięć! W tym wypadku, znacznie trafniejszym jest powiedzenie "co chłop, to chłop". Kochany Riccardo nie tylko w oka mgnieniu odratował swoją rodzinną posiadłość, lecz również powołał do życia wybiegowy neogotyk. Zmysłowa czerń w wydaniu Givenchy szybko podbiła serca fanatyków mody na całym świecie.

Nie ukrywam, że sama chciałabym być jak Rooney Mara w koronkowej sukni na gali Met u boku pana dyrektorka. Ewentualnie mogłabym zgodzić się na bycie przygarniętą przez Riccardo pod jego skrzydła by od czasu do czasu prócz serwowania modowych pieszczot, nucił mi do snu niczym Robert Gawliński "Moja baby".

OtoCzernie.

"Czerń jest głęboka, paradoksalnie pomaga umysłowi się okreslić, rozpoznać przedmiot strachu czy miłości, zanurzyć się w sen".


Czy zdajecie sobie sprawę co otaczało Davida Lyncha, gdy zapragnął stać się reżyserem? Otóż namalował on pewien ciemny obraz. David przyznaje, że właściwie nie pamięta, który to był malunek. Wie natomiast, że był on prawie całkiem czarny. Jakaś figura zajmująca centrum płótna spowodowała, że życzeniem jego stało się wprawienie obrazów w ruch. Ci, którzy choć raz widzieli jakąkolwiek produkcję Lyncha wiedzą, że jego filmy niepokoją, gdyż wywodzą się z mroku. Powiedzmy sobie szczerze, kto z nas tu obecnych nie chciałby wraz z Davidem kontrolowac ciemności? Żywię przekonanie, że bylibyśmy skuteczniejszym duetem niźli Pinky i jego kumpel Mózg.
Davidzie, jeśli to czytasz, cytując Justina Biebera pragnę zakomunikować, iż "me plus you, I'ma tell you one time, nanana nanana".

W takim otoczeRniu mogłabym wszystko czarno widzieć, miewać czarne piątki częściej niż po Dniu Dziękczynienia, a czarny humor przyprawiałby większość wypowiadanych zdań.


8 comments:

  1. Jak ja dawno tu nie byłam. Ciekawy tekst :)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. Zaserwuj ludziom coś więcej niż parę zdjęć, których obejrzenie zajmie mniej niż minutę, a widzisz co się dzieje - cisza. Za to ja z każdym Twoim postem "do poczytania" , czy to recenzja pokazu ZUO corp., czy relacja z koncertu, zawsze utwierdzam się w przekonaniu,że "tak,tak,to jednak zdecydowanie moja ulubiona blogerka". Uwielbiam połączenie wyszukanych informacji wraz z humorystycznymi wstawkami,
    ogólnie Twój "hołd dla czerni" skradł mi serducho i żałuję,że więcej ludzi nie jest w stanie tego chociaż spróbować przyswoić, już nie mówiąc o komentowaniu czy zachwycie jak nad stylizacjami. (Które i tak swoją drogą miażdżą konkretnie.)

    PS 9 kobiet? No, to już zawczasu pokazał, że jest utalentowany i pracowity... ;)

    ReplyDelete
  3. uii nawet nie wiesz jak się cieszę, że ktoś zdołał dobrnąć do końca i że się podobało :)
    a co do dziewieciu kobiet to chodzi o osiem sióstr i jedna mateczke, hahaha

    ReplyDelete
  4. zarąbiście piszesz;)zachwycam się Twoim blogasem-serio:)

    ReplyDelete
  5. Anonymous9/1/13 20:24

    Myślę, że wisienką na torciku dla wszystkich fanek czarnej klasyki będzie najnowsza (oby jedyna), książka (z cyklu literatura najwyższa) naszej wspaniałej pisarki Ilony Felicjańskiej - WSZYSTKIE ODCIENIE CZERNI. Serdecznie namawiam do posiadania swojego własnego egzemplarza!

    pozdrawiam,

    em.

    ReplyDelete
  6. Ech, Mroczna Królowo blogosfery polskiej!!! Świetnie piszesz i bardzo przyjemnie się Ciebie czyta. Mam nadzieję, że Twoje teksty będą pojawiać się częściej, ostatni o żonach również bardzo mi się podobał...!

    A cóż może być lepszego niż lekki tekst o najpiękniejszym kolorze świata...!

    Bo czarny to też kolor - pamiętasz ten kawał, kiedy Vader pyta swojego oficera "Czy czarny to też kolor?", a ten odpowiada "Tak, lordzie". Vader ucieszony stwierdza "Mam kolorowy kombinezon!!"

    W Twoim wydaniu czerń jest zawsze bogatsza niż cała tęczowa paleta :-)

    ReplyDelete
  7. W końcu znalazłam czas na przeczytanie. I proszę Cię, wręcz błagam, pisz tak częściej. Zastanawiałam się czy czasami nie jestem stronnicza, no bo czerń, Lynch, Tisci i jeszcze wstawka z mitologii? Ale nie, przeczytałam drugi raz, w samym tekście jestem całkowicie zakochana. Jedynie smuci mnie to, że pod tak świetnym tekstem jest dopiero 5 komentarzy, 'Książek bez obrazków nie czytam'? Liczę na to, że fani czytania są po prostu 'cichymi obserwatorami'. Masło maślane tu trochę nawypisywałam, ale no nic, mózg mi nie pozwala na ułożenie sensownych zdań dzisiaj ;c

    ReplyDelete
  8. Jak dla mnie jesteś dziecięciem Matki Boskiej Czarnochowskiej. Tekst jest interesujący, naładowany emocjonalnie, groteskowy. Liczę na większą ilość Twoich płodów pisarskich tutaj.
    (Zdecydowanie utwierdził mnie w przekonaniu, że jesteś jedną moich ulubienic.)

    ReplyDelete