O podtopieniach i pociągach, replay please!







Ze stylizacjami jest trochę jak z kontaktami międzyludzkimi - niektóre nie powinny były się wydarzyć. Mawiają też, żeby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Co do ludzi faktycznie, za którymś razem można się solidnie podtopić. Taka natura ssaków. Co do stylizacji, możemy odwiedzać wspomnianą nawet razy tysiąc, byleby w nowych szpilkach. Nawet po kolana w rzece można prezentować się z klasą. Beata Kozidrak stworzyła Stasiowi i Nel "Rzekę marzeń" , a moda od lat dolewa litry propozycji do i tak głębokiej niczym Rów Mariański rzeki możliwości. Brzmi jak poezja, ehe. Prócz mody futurystycznej, holograficznych materiałów i kosmicznych dodatków, na wybiegach aż huczy od powrotów do przeszłości. Moda to chyba jeden z niewielu przypadków prócz matematyki (w sensie dwa minusy dają plus), gdzie cofając się dwa kroki otrzymujemy jeden pokaźny do przodu.
Co prawda nie mówię tu o krynolinach, turniurach, stelażach i wielowarstwowych halkach sprzed stu lat. Wiadomo, że to co modne nie zawsze wygodne, lecz tego typu stylizacje proponuję jedynie na bale, gdzie obowiązujący dress-code to dama dziewiętnastego wieku.


Aktualnie nie cofamy się dalej niż jakieś 60 lat. Zacznijmy od Marca Jacobsa, który za sprawą Louis Vuitton w 2010 roku przeniósł nas w epokę pensjonarek z lat pięćdziesiątych. Następnie Miucci Prada, która przywróciła do modowego życia pantofelki z noskiem w szpic po ponad dziesięciu latach ich nieobecności.
I taka kolej rzeczy - dosłownie. Kolejka z ubraniami zatacza koła, zahaczając o najodleglejsze peryferie uzdrawiając nawet te najbardziej chore trendy.
Coś co kiedyś święciło triumfy, stało się później zdegradowane do statusu kiczu, za jakiś czas ponownie wkracza z impetem na wybiegi w ulepszonej wersji, dostosowanej do nowoczesnej kobiety. Tak jest na przykład z hippisowskimi dzwonami. Ponad 30 lat temu stroili się w nie nasi rodzice. Im bardziej rozkloszowanie nogawki "tym większy fejm na dzielni", znaczy się poważanie wśród znajomych.
Około roku 2000, moda na dzwony powróciła, zachwycając pokolenie '88 tj. mnie. W gimnazjum największym faux-pas było pojawienie się w wąskich spodniach, co gorsza z wysokim stanem, a zdarzały się i takie marchewki na grządce. Modowe seppuku, wierzcie mi. W liceum prosto z lat osiemdziesiątych zawitały do nas rurki, u mnie zostały po dziś dzień.
Najciekawszym trendem, który będzie królował tego lata są skarpetki połączone z sandałami. Zestaw, który nadal wzbudza kontrowersje i salwy śmiechu. Zwłaszcza jego męskie wydanie: skarpety z froty podciągniete pod kolanka i sandały ze skóry zwanej ekologiczną. I tu mała anegdotka. Będąc na londyńskim FW spotkałam jednego z większych przystojniaków obutego w klapki ala KUBOTA i szare frotowe skarpety. Przypadek? Nie sądzę. Był to trendsetter.


Co do mnie, w przeszłości popełniłam mnóstwo stylizacji , które wywołują u mnie smutkożal, gdy jakimś cudem sobie o nich przypomnę. Modowe pociągi nie zawsze prowadzą nas w odpowiednie miejsce (ogólnie rzecz biorąc pociągi to środki lokomocji, którymi należy podróżować posługując się trzeźwym umysłem, niezależnie od tego czy chodzi o modę, tough life czy pkp), ale modowe decyzje w przeciwieństwie do życiowych są odwracalne. Dlatego sama brodzę w rzece lat osiemdziesiątych i zatoce dziewięćdziesiątych wraz z Paulą Abdul, która popędza mnie w rytm RUSH RUSH, więc kończę.

P.S. Jako bloggerka modowa pragnę rzec: Obecnie dozwolone są zarówno nogawki rozkloszowane, całkowicie proste, a także te ściśle przylegające do łydki. Jako fanka Beaty Kozidrak głoszę za moją idolką "Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie!"

9 comments:

  1. bardzo ciekawie prawisz! ;)
    wielki szacunek dla Ciebie gdyż kiedy ja muszę napisać choć parę zdań na moim blogu, kosztuje mnie to wiele wysiłlu, nerwów i zabiera mnóstwo czasu! zazdroszczę takiej łatwości! pozdrawiam!

    http://bykaja.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Anonymous19/3/13 16:38

    zgadzam się w pełni, dobry tekst!

    ReplyDelete
  3. jakże Ty fajowo piszesz!

    ReplyDelete
  4. powinnaś częściej coś pisać, bo wyszło Ci świetnie :)

    ReplyDelete
  5. dobrze się Ciebie czyta, wiec wracam oglądać i czytać

    ReplyDelete
  6. Smakowicie piszesz i pięknie się Ciebie czyta! Dużo rzeczy powraca, ja pamiętam jak 10 lat temu pomykałam w legginach w pasy b&w i byłam uznawana za wariatkę, a teraz jak je wyciągnę to wtopię się w tłum pasiaczy :D

    ReplyDelete
  7. Dobry tekst i obrazujący go kolaż ;)

    ReplyDelete
  8. pan w zakolanówkach jest moim faworytem :D

    ReplyDelete
  9. tylko to powiedzenie 'nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki' zostało przekręcone i używa się go teraz w zupełnie innym znaczeniu niż pierwotnie - bo chodzi o to, że oczywiście możemy wejść dwa razy do tej samej rzeki, tzn w tym samym miejscu, ale nie będzie to już ta sama rzeka, ponieważ woda cały czas płynie i za drugim razem w tym samym miejscu będzie już zupełnie inna woda... :P czy jakoś tak.
    Tekst rzeczywiście bardzo na czasie, dlatego wolę skupiać się na kreowaniu własnego stylu i rzeczach ponadczasowych, które nigdy nie wyjdą z mody, niż jak chorągiewka co pół roku wymieniać całą garderobę ;)
    pamiętam te czasy dzwonów, a jak któraś już zatrybiła że rurki są znów modne i przyszła tak do szkoły, od razu była wytykana palcami że 'wieśniara' :P ahh te gimnazjum.

    ReplyDelete