Gusta w czasach poo-p-kultury.



Czasami mamy do czynienia z sytuacjami, w których oprócz paznokcia można złamać obcas, serce, obojczyk, obojętnie. Najprawdopodobniej w wybranych przypadkach mamy wtedy do czynienia z ludźmi bez sumienia, a co za tym idzie nierzadko bez gustu. Bo gust idzie w parze z sumieniem. Gust to modowy odpowiednik sumienia. Pozwala rozróżniać dobre i złe modowe ekscesy, super show od marnej szopki, a co za tym idzie oceniać występy, postępy bądź regresy własne i innych. Tak samo jak sumienie, kieruje się moralnymi kryteriami oceny zależnej od otoczenia i wychowania danej jednostki. To właśnie on zawiaduje naszymi codziennymi wyborami ubrań, zestawia w sety kilka odrębnych części garderoby. Gust pozwala odróżnić kiecki casualowe od wieczorowych, a co za tym idzie nie popełnić faux-pas podczas dobierania dodatków do danej kreacji, czasami niestety dobra chęć czy też słowo nie wystarczy. Choć dobór słów z gustem jest nie lada artyzmem. Można mieć zły gust i dobry gust, można również nie mieć go wcale. Niektórzy rodzą się z dobrym gustem, to coś w stylu talentu albo wynagrodzenia jego braku. Inni zaś pracują nad takowym latami, przekształcają go z ledwie tlącej się iskierki w tryskające radośnie fajerwerki. Tak jak sumienie, gust odpowiedzialny jest za szereg naszych zachowań. Objawia się nie tylko w modzie, lecz również w muzyce, literaturze, filmach, szeroko pojętej sztuce (według mnie także kulinarnej!). Dlatego właśnie powiedzenie „o gustach się nie dyskutuje” winno zostać wycofane z obiegu. Dyskurs na temat gustów powinien być wręcz nakazany! Na dyskursywnych za to powinno nakazać się wychowywać.
Po jaką cholerę na przykład czytać literaturo-polo-Paulo-Coelho i silić się na tragiczny manifest jego suchej filozofii jako zdobycie szczytu intelektualnego. Prawdą jest natomiast, że są gusta i guściki. Jak głupki i gupiki. Jak cytaty i cytaciki.

Aktualnie panuje moda na dobry gust. Z popularnych sieciówek najczęściej. Można zakupić takowy gust kompletny już za setek kilka z dziewięćdziesięcioma-dziewięcioma złotymi na metki finale. Na bogato i na skromno (na skromno zwą teraz zgrabnie MINIMALIZMEM). To takie pójście wydeptaną, bezpiecznie wiejską ścieżką na łatwiznę, unikając czyhajacych na nas niebezpieczeństw, wściekłych krów i płotów pozornie nie do pokonania, które w rezultacie mogły tylko rozwinąć nasze skille(umiejętności).


A w życiu, ulotnym niczym postanowienia noworoczne, należy cenić esprit i polot. Polować na pole do popisu miast siedzieć w swoim grząskim poletku.

Charyzmatycznej osobowości nie kupimy w centrum handlowym, a jak wiadomo to ona jest głównym składnikiem sukcesu. Możemy natomiast posiadać inspiracje. Ludzi, którzy swoim postępowaniem, nienaganną estetyką wyzwalają w nas największe pokłady podziwu. Byłoby nieporozumieniem, gdybym nie wspomniała w tym momencie o Grzegorzu Ciechowskim. Jak niektórzy mawiają: człowiek, który posługując się kilkoma słowami potrafił wyrazić to, czemu Czesław Miłosz poświęcał całe książki. Na wszelki splendor, który spłynął na Republikę składał się również wizerunek. A raczej wizerunkowa odrębność odzwierciedlająca ich wizję świata. Przemyślana kwestia czerni i bieli oraz koherentny przekaz. Byli to ludzie, którzy warunkowali rozwój wielu młodych osób. Jak rodzice i najbliższe otoczenie nadawało kształt sumieniu, tak ówcześni idole kształtowali gusta, nie guściki. Cytując ich posługujemy się cytatami, nie cytacikami. W erze teraźniejszych wynoszonych na piedestały jednostek wartych nic, musimy sami walczyć o nadawanie sobie kształtu w niemal każdej dziedzinie.



A jeśli zapytają czy wolałbyś być głupkiem czy gupikiem, bez wahania wskazać na rybkę. Pamiętać przy tym, że gust i sumienie to najważniejsze komponenty sukcesu w czasach poo-p-kultury.

„Wiedzą oczyszcza się ciało, wśród wiedzy doświadczeń wywyższa się ono.”
– tako rzecze Zaratustra(nie demotywatory). Niestety rozczarowując wybranych, przebijam hucznie, lecz nie z hukiem bańkę nadziei i mówię, że nawet Nietzsche nie powstałby z niczego.




Teraz pewnie usiądę nad brzegiem rzeki Piedry i zacznę łkać.

12 comments:

  1. O dziwo przeczytałam cały tekst. Jestem pod wrażeniem. I zgadzam się w stu procentach.

    ReplyDelete
  2. Bardzo interesujący tekst, zwłaszcza pierwsza część mnie zaciekawiła i bardzo "przypadła mi do gustu" ;)

    ReplyDelete
  3. Tekst jest bardzo interesujący:)

    ReplyDelete
  4. rzadko piszesz, ale jak już coś napiszesz, to klękajcie narody! tyle prawdy w tym tekście.

    ReplyDelete
  5. Pisz, nie tylko wyglądaj:-D bo robisz to zajebiscie.pozdr

    ReplyDelete
    Replies
    1. popisuję sobie i się czasami, dzięki, hi :D

      Delete
  6. kocham Grzesia i Republikę :))) nie jestem sama:))

    ReplyDelete
  7. Anonymous4/6/13 10:28

    Majuś ale tekst!Pięknie
    A ja nie mam hasła do fb i nie mogę z Tobą pisać:(
    Mario z tej strony:)

    ReplyDelete
  8. tekst przeczytałam, jestem pod wrażeniem. Według mnie trzeba cały czas szukać, próbować, niektóre działania mogą nie kończyć się sukcesem, ale najgorsza jest bylejakość i chodzenie na skróty.

    ReplyDelete
  9. milion serc dla każdej osóbki, która dobrnęła do końca! dziękuję, że mnie czytacie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. bo fajnie się Ciebie czyta :):*

      Delete
  10. dobrnęłam. nie żałuję <3 a wręcz przeciwnie- przeczytam jeszcze raz!

    www.kociolaa.blogspot.com

    ReplyDelete