Kas Kryst #ss2014 - Fashion Philosophy Fashion Week Poland

Gdy w ubiegłym sezonie nieodpowiedni dzień tygodnia sprawił, że nie dotarłam na pokaz Kas Kryst powiedziałam sobie "o ne-ne Magdo, przegapienie kolejnej kolekcji nie dojdzie do skutku" ( ehe, czasami sobie ze sobą gawędzę). Tym sposobem, piątkowy poranek spędziłam w trasie, by punktualnie o godzinie 12:00 przybyć do Centrum Promocji Mody łódzkiego ASP. Swoją drogą super-świetna sala:trochę kino, trochę teatralna aula z wybiegiem w roli głównej. Po sukcesie kolekcji "Bunch-Bunch" wszyscy spodziewali się kolejnych fajerwerków ze strony Kas. I ku mojej uciesze, tym razem młoda projektantka również sprostała offowemu wyzwaniu! Kolekcja o wdzięcznej nazwie #ss2014 (wdzięcznym jest tu oczywiście hash, który w erze instagramu doczekał się swoich pięciu gwiazdorskich minut) to przede wszystkim mnogo zróżnicowane materiały: od bawełny w różnym wydaniu, przez skórę po nylon. Wszystko to utrzymane w stonowanej, lecz i tak szaleńczo zróżnicowanej palecie: bieli, wszelkich niebieskości, szarości, niezawodnej czerni, a ci bardziej spostrzegawczy natknęli się nawet na metaliczny odcień różu! Ciekawym rozwiązaniem były plecionki (zwłaszcza w damskich odsłonach) i frędzle, które z pozoru futurystycznej kolekcji nadały "etno-wydźwięku". Cekinowe aplikacje w męskich sylwetkach przeniosły nas w czasy, gdy disco święciło triumfy. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że lata '80 są przeszłością jak zarówno przyszłością. Chociaż pokazy mody to nie typowe performensy, wielu z nas czeka na zawartą w nich opowiastkę czy element zaskoczenia. Dlatego warto wspomnieć o atmosferze jaką projektantka stworzyła na wybiegu czyli spójne z kolekcją wizualizacje wyświetlane na ekranach w postaci hashtagów "opowiadających", że tak to ujmę. Zresztą zobaczcie sami.







Kolejnym elementem składającym się na świetność pokazu były stylizacje! Począwszy od malowanych włosków nadających jetsonową nutkę (tak, tak chodzi mi o tę kreskówkę), przez grube podkolanówki, kabaretkowe rajstopo-getry i mój ulubiony zabieg czyli warstwowanie. Podsumowując, gdyby Judy Jetson była żywą istotą z pewnością ubierałaby się u Kas Kryst! Co byłoby oczywiście niebywałym wyróżnieniem, a póki co będziemy u Kas ubierać się MY, pokolenie lat nie tylko osiemdziesiątych, lecz zafascynowane modową awangardą.




4 comments: